Kolejna gra zmierza na wielki ekran. Co tym razem na tapecie?
Świat gier wideo coraz śmielej wkracza do kina. Kolejnym tytułem, który już w roku 2027 spróbuje swoich sił poza konsolami i PC, jest Elden Ring. Produkcja studia FromSoftware, współtworzona fabularnie przez George R. R. Martin, ma doczekać się ekranizacji. Już teraz film budzi ogromne emocje – i równie duże obawy.
Od gry roku do filmu

Nie ma co się oszukiwać – Elden Ring to fenomen. Tytuł zdobył nagrodę The Game Awards 2022 Game of the Year i sprzedał się w dziesiątkach milionów egzemplarzy, stając się jednym z najważniejszych RPG-ów ostatnich lat. Klimatyczne, mroczne uniwersum Ziem Pomiędzy oraz enigmatyczna narracja to elementy, które gracze pokochali… ale które jednocześnie mogą okazać się koszmarem dla filmowców.
Bo jak przenieść historię, która w dużej mierze opiera się na domysłach, opisach przedmiotów i szczątkowych dialogach?
Kto stoi za projektem?

Projekt nabiera coraz bardziej konkretnych kształtów. Co najważniejsze, znamy już nazwisko reżysera. Za kamerą stanie Alex Garland, twórca takich produkcji jak Ex Machina czy Annihilation. To wybór, który może zwiastować jedno. Zamiast typowego blockbusterowego fantasy być może dostaniemy coś znacznie bardziej niepokojącego, klimatycznego i psychologicznego.
W projekt zaangażowany jest również George R. R. Martin, współtwórca mitologii świata Elden Ring. Jego udział może pomóc utrzymać spójność lore i oddać charakter Ziem Pomiędzy. Jest to absolutnie kluczowa kwestia przy tak specyficznym uniwersum.
Jeśli chodzi o obsadę, pojawiają się informacje, że jedną z ról ma zagrać Ben Whishaw, znany z filmu Pachnidło Historia Mordercy. Szczegóły dotyczące jego postaci nie są jeszcze znane. Sam wybór aktora sugeruje, że film może pójść w bardziej mroczną, introspektywną stronę – bliższą duchowi gry niż klasycznej hollywoodzkiej opowieści.
To już nie jest luźna koncepcja czy branżowa plotka. Z konkretnym reżyserem i pierwszymi nazwiskami na pokładzie, filmowy Elden Ring zaczyna wyglądać jak projekt, który naprawdę ma szansę dorównać klimatowi oryginału.
Największe wyzwanie: klimat i narracja
Elden Ring nie jest typową opowieścią. To świat, który bardziej się odkrywa niż ogląda. Gracz składa fabułę z fragmentów, eksplorując lokacje, walcząc z bossami i analizując opisy przedmiotów. W filmie taka forma nie przejdzie: potrzebna będzie bardziej linearna historia.
To rodzi pytanie: czy twórcy zdecydują się na wierną adaptację wydarzeń z gry, czy raczej stworzą nową opowieść osadzoną w tym samym uniwersum?
Druga opcja wydaje się bezpieczniejsza. Pozwala zachować klimat i lore, jednocześnie unikając porównań z doświadczeniem gracza, które – nie oszukujmy się – trudno odtworzyć na ekranie.
Sukces czy kolejna klątwa adaptacji?

Historia ekranizacji gier wideo jest… delikatnie mówiąc, nierówna. Choć ostatnie lata przyniosły sukcesy takie jak pierwszy sezon The Last of Us czy Minecraft Film, wciąż istnieje wiele przykładów produkcji, które nie sprostały oczekiwaniom fanów (patrzymy m.in. na Ciebie, Wiedźminie od Netflixa). Elden Ring stawia poprzeczkę szczególnie wysoko. To nie tylko gra – to doświadczenie, które dla wielu graczy było niemal osobistą podróżą przez brutalny, ale fascynujący świat.
Czy to ma sens?
Film na podstawie Elden Ring to pomysł odważny, ale i ryzykowny. Jeśli twórcy zrozumieją, że kluczem do sukcesu nie jest wierne kopiowanie gry, lecz oddanie jej ducha, możemy dostać coś naprawdę wyjątkowego.
Jeśli jednak pójdą na skróty i spróbują zamknąć ogrom Ziem Pomiędzy w dwugodzinnym blockbusterze… cóż, wtedy nawet Najpotężniejsi Zbezczeszczeni mogą nie uratować tego projektu.
Jedno jest pewne – mieszkańcy bastionu będą patrzeć na ten projekt bardzo uważnie.












2 komentarze